I ciągle leje i leje i 12 stopni i wiatr taki, że łeb urywa jak z auta wyliźiesz.
A jednak jakoś mi się tu podoba, bez tych wojen polsko-polskich i zawiści o każdy metr działki, centymetr samochodu i pięć złoty w portfelu. Bez tych nieustannych dziwnych pism z urzedów z wezwaniami do zapłacenia niewiadomo czego i po co, bez pół metra śniegu w zimie przed moim garażem ale też bez truskawek zrywanych z krzaka w czerwcu, bez tyskiego piwa lanego z kija, bez kąpieli w jeziorach ciepłymi nocami. Jakoś tak podoba mi się.
Pewnie że i Tuski tu są i Kaczyńskie. I Lepperów wielu. Jedynie ta wojna za i przeciw nim, znacznie inna, mniejsza, bardziej o ludzi niż polityków wojująca. Tam w ciepłym kraju walicie się wzajemnie krzyżami po łbach według politycznego wyznania. Tutaj podział jest inny. Są wybrani, którym się ufa i daje się im szansę. Gdy zawiodą nie ma już dla nich przyszłości.


